1900 prosiaków spłonęło 13 maja 2019 r. w jednej z tuczarni firmy Agri Plus Sp. z o.o. w Więckowicach. Na szczęście ofiar wśród ludzi nie było.

Kłęby gęstego dymu widać było z Poznania. W akcji gaszenia pożaru wzięło udział ponad 100 strażaków z 28 zastępów jednostek PSP i OSP, w tym wszystkich z terenu Gminy Dopiewo – z Dopiewa, Palędzia i Zakrzewa.  Ogień pojawił  się ok. godz. 15, szybko zajmując jedną z hal o powierzchni ok. 3 tys. m²,  oddzielonych polem uprawnym od drogi wojewódzkiej 307 (przedłużenie ul. Bukowskiej).  Dostęp do płonącej świniarni był utrudniony. Konstrukcja dachu nie wytrzymała i runęła na zwierzęta. Zadaniem strażaków było niedopuszczenie do rozprzestrzenienia się ognia na sąsiednie chlewnie i zatrucia znajdujących się w nich zwierząt. Nie udało się uratować prosiaków z hali, którą doszczętnie strawił ogień. Straty okazały się dotkliwe dla firmy prowadzącej tucz w Więckowicach.

Jedną z hipotez na temat przyczyn powstania źródła ognia jest zwarcie instalacji elektrycznej. Trudno w tej chwili spekulować, czy prawdziwą. Odpowiedzi na pytania dotyczące przyczyn pożaru mają dać czynności wyjaśniające. Dlaczego przy tak intensywnie prowadzonej hodowli trzody chlewnej, z jaką mamy do czynienia w Więckowicach, nie zadziałał monitoring przeciwpożarowy, w porę alarmując obsługę?

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, dzień po pożarze na miejscu zdarzenia, gdzie pozostały fragmenty zawalonej hali i spalone ciała prosiąt, prowadzone były prace porządkowe. Dostępu na teren firmy Agri Plus strzegła firma ochroniarska, uniemożliwiając wizję lokalną pogorzeliska, którego dogaszanie zakończyło się nocą z 13 na 14 maja.

AM, fot. OSP Palędzie, OSP Buk