Ten rok jest wyjątkowy. Odrodzona polska samorządność będzie obchodzić jubileusz 30-lecia. Uczestniczyłem w procesie jej powstawania i rozwoju. Jestem świadkiem zachodzących na tym polu przemian.

Widzę, co jest nadzieją, a co zagrożeniem. W czerwcu 1990 roku odbyły się w Polsce historyczne, pierwsze po wojnie wybory do Rady Gminy Dopiewo. Kandydowałem, zostałem radnym. Na jednej z pierwszych sesji zostałem wybrany do zarządu gminy, czyli do organu wykonawczego gminnego samorządu. Początkowo byłem członkiem tego zarządu, potem objąłem funkcję wójta.

Sprawowałem ją nieprzerwanie do roku 2010.W 1990 roku zmienił się ustrój kraju, a reforma samorządowa była jednym z elementów tej przemiany. Wcześniej obowiązywał u nas system centralizmu, mieliśmy do czynienia z namiastką samorządów. Nie miały one osobowości prawnej, finansowej. O niczym właściwie nie stanowiły, nie wyznaczały priorytetów, kierunków rozwoju.

Naczelnik gminy podporządkowany był administracji państwa, która pieniądze w teren, na realizację zadań, przesyłała na zasadzie uznaniowej. Radni działali, ale nie decydowali o niczym. Po pierwszych wyborach samorządowych rady gminne i miejskie uzyskały pełną samodzielność finansową. Początki były trudne. Wszystko trzeba było tworzyć od nowa.

Nie obowiązywały przepisy prawne dotyczące samorządu. Gminy formalnie nie posiadały żadnego majątku. Powstawała dopiero ustawa o komunalizacji majątku. To, czym samorządy dysponowały, zostało im formalnie przekazane na własność. Polegało to na złożeniu wniosków do administracji państwa, czyli wojewody, o komunalizację budynków, ulic, gruntów, innych obiektów położonych na terenie gminy.

Trzeba to było odpowiednio uzasadnić, np. potrzebą rozwoju gminy. Procedura uwłaszczania się na majątku Skarbu Państwa była prowadzona przez wiele lat. Nie był to akt jednorazowy.Pierwsza Rada Gminy Dopiewo miała spore kompetencje. Przez pierwsze trzy kadencje, czyli do roku 2002 to ona decydowała, kto ma być wójtem. Podobnie było w miastach, gdzie radni namaszczali burmistrzów lub prezydentów.

Dopiero potem wprowadzono wybory bezpośrednie na te funkcje. Wcześniej nie były one sprawowane jednoosobowo. Organ wykonawczy, na czele którego stał wójt, burmistrz lub prezydent był kolegialny. Gminą lub miastem władał zarząd. Nie było jeszcze samorządów powiatowych i wojewódzkich. Reforma samorządowa nie została dokończona, bo władzę w kraju pełniły ugrupowania (np. PSL) mało zainteresowane procesem decentralizacji państwa.

Dopiero rząd Jerzego Buzka wprowadził brakujące ogniwa samorządu. Trzeba jednak przypomnieć, że wcześniej zaczęły działać tzw. sejmiki wojewódzkie. Mieszkańcy nie mieli wpływu na ich skład. Swoich delegatów kierowały do nich rady gminne i miejskie. Było to więc tzw. przedstawicielstwo pośrednie. Długo trzeba było czekać na akty prawne regulujące funkcjonowanie samorządów, takie jak ustawa o finansach publicznych, o samorządzie terytorialnym.

Samorządy dopiero zdobywały swoją tożamość, z biegiem lat przejmowały coraz więcej zadań z poziomu administracji państwowej. Jednym ze znaczących kroków w tym kierunku było przejmowanie oświaty, początkowo dobrowolne. Kto chciał z własnej inicjatywy prowadzić szkoły, mógł to czynić. Najpierw trzeba było przeprowadzić dyskusje lokalne, bo nie wszyscy byli zainteresowani przejęciem zawsze kłopotliwe oświaty.

Jeżeli udało się doprowadzić do porozumienia, gmina składała wniosek i otrzymywała subwencję oświatową. Co ciekawe, w początkowym okresie, gdy państwowej administracji zależało, by jak największa liczba gmin przejmowała opiekę nad szkołami, wysokość subwencji była mocno zachęcająca. Zdarzały się gminy, które na utrzymanie obiektów, wynagrodzenia nauczycieli, utrzymanie obsługi nie były w stanie wydać całej kwoty otrzymanej od rządu.

Dzisiejsze samorządy mogą tylko o tym pomarzyć. Nie zdarza się, by gdziekolwiek trafiło tyle pieniędzy, żeby nie było trzeba dokładać z własnego budżetu. W niektórych przypadkach ledwo wystarcza na połowę wydatków. Mniej zamożne miasta i gminy mają z tym potężny problem. Brakuje nawet na uposażenie nauczycieli, a jak wiemy dostarczenie pieniędzy na ten cel jest obowiązkiem rządu.

Jak tu jeszcze utrzymywać obiekty oświatowe, inwestować w ich rozwój, prowadzić niezbędne remonty? Osobny rozdział to utrzymywanie przez samorząd komunikacji, także tej podmiejskiej. Zajmujące się tym przedsiębiorstwa, dotychczas państwowe, były komunalizowane. Ich majątek został rozdysponowany między gminy utrzymujące te firmy. Potem już musiały samodzielnie realizować zadania przewozowe nie oglądając się na administrację państwa.

W zmianę ustroju w latach 90 zaangażowało się wiele osób. Niektóre z nich położyły znaczne zasługi. Mieszkańcy wiele im zawdzięczają, to dzięki nim mogą dziś mówić o poprawie warunków codziennego życia, o przeobrażeniach małych ojczyzn. Przy tym czynili to społecznie. Diety radnych miały początkowo wymiar czysto symboliczny. Niektórzy deklarowali całkowitą z nich rezygnację.

Działacze samorządowi nie kierowali się więc korzyściami materialnymi, czy karierą zawodową. Pracowali na rzecz lokalnej społeczności. W kolejnych latach sytuacja się zmieniała. Komitety obywatelskie i inne ruchy oddolne traciły na znaczeniu. Działacze zrobili swoje, uaktywnili mieszkańców, pomogli im w organizowaniu się. I przetali być siłą napędowa rozwoju samorządności.

Nastąpiła profesjonalizacja. Z czasem do głosu zaczęli dochodzić politycy próbujący przenieść w teren obyczaje sejmowe. Zaczęły się też próby partyjnej ingerencji, na szczęście w małych gminach jeszcze mało zauważalne. Dziś, obserwując samorządowe przemiany, zauważam zjawisko, które skutecznie ludzi zniechęca do działania na rzecz lokalnych społeczności. Jest to hejterstwo.

Nikt nie lubi być obrzucany błotem, a spotyka to właściwie wszystkich pełniących publiczne funkcje. Każdego można mniej lub bardziej wulgarnieobrazić, każdemu coś zarzucić. Szczególnie łatwo krytykuje się innych, gdy samemu za nic się nie odpowiada. I gdy można pozostać anonimowym. To dziś prawdziwa plaga. Kiedyś nie było tego, co pojawiło się z rozwojem narzędzi służących do komunikowania się. Co miało służyć ludziom, bywa wykorzystywane do niecnych celów.

Andrzej Strażyński
Przewodniczący Komisji Komunikacji, Budownictwa i Infrastruktury w Radzie Powiatu Poznańskiego

Herb Gmina Dopiewo